Bhutan nie jest krajem, który zwiedza się w pośpiechu. Nie przyjeżdża się tutaj po to, żeby w kilka dni odhaczyć kilkanaście atrakcji, zrobić zdjęcie przy każdym klasztorze i ruszyć dalej. Podczas wycieczki do Bhutanu  ważne są chwile na oddech, zadumę i podziwianie niezwykłych, himalajskich krajobrazów. Zwiedzanie Bhutanu ma zupełnie inny rytm – więcej w nim górskich dróg, spacerów przez doliny, wizyt w klasztorach i niewielkich wioskach, rozmów z lokalnym przewodnikiem, a także zwykłego patrzenia na krajobraz.

Bhutan – ile czasu potrzeba na zwiedzanie?

Większość wycieczek trwa od 5 do 8 dni w samym Bhutanie.

Jest bardzo praktyczny powód, dla którego większość turystów spędza w Bhutanie około tygodnia. To po prostu drogi kierunek. Poza kosztami lotów, noclegów, wyżywienia i transportu zagraniczni turyści ponoszą również Sustainable Development Fee, czyli dzienną opłatę na rzecz rozwoju kraju. Obecnie wynosi ona 100 USD za osobę dorosłą za każdy dzień pobytu. Przy dwóch osobach każdy dodatkowy dzień oznacza więc kolejne 200 USD samej opłaty SDF, zanim doliczymy pozostałe koszty.

Dlatego około tygodniowa podróż po Bhutanie jest bardzo popularnym rozwiązaniem. Tydzień wystarcza, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca zachodniej i centralnej części kraju, a jednocześnie nie podnosić znacząco kosztu całego wyjazdu. Jeśli budżet pozwala na dłuższy pobyt, Bhutan zdecydowanie ma co zaoferować – można wtedy ruszyć dalej na wschód, odwiedzić Bumthang czy Trongsa albo przeznaczyć więcej czasu na trekkingi.

Nie oznacza to jednak, że tydzień to za mało. Wręcz przeciwnie – przy dobrze zaplanowanej trasie można w tym czasie zobaczyć bardzo różnorodny Bhutan. Do tego trzeba dodać w zaokrągleniu 2 dni na loty oraz jedna lub kilka nocy na zatrzymanie się w mieście przesiadkowym, np. w Katmandu w Nepalu. Dlaczego? Więcej o tym przeczytacie we wpisie Bhutan – jak się dostać? Loty, wiza i organizacja podróży.

Jak zwiedzać Bhutan?

Najlepszy sposób na pierwszą podróż do Bhutanu to połączenie samochodu z kierowcą, lokalnego przewodnika i dobrze zaplanowanej trasy.

Bhutan jest niewielkim krajem, ale jego górzyste położenie sprawia, że odległości na mapie potrafią być bardzo mylące. Drogi wiją się przez góry, przełęcze i doliny, a przejazd kilkudziesięciu czy stu kilometrów może zająć dużą część dnia. Oficjalny portal turystyczny Bhutanu wskazuje samochód z kierowcą jako najwygodniejszy sposób podróżowania po kraju. Dlatego przy krótkim pobycie nie warto próbować zobaczyć wszystkiego. Lepiej wybrać kilka regionów i dać sobie czas na ich poznanie.

Przewodnik Bhutan – naprawdę ma znaczenie

Bhutan jest jednym z tych miejsc, w których lokalny przewodnik może całkowicie zmienić odbiór podróży. Bez niego zobaczycie pięknie zdobione dzongi, posągi Buddy, stupy, młynki modlitewne i kolorowe flagi. Z dobrym przewodnikiem dowiecie się natomiast, co właściwie oglądacie. Dlaczego konkretny klasztor powstał właśnie w tym miejscu? Co przedstawiają malowidła? Kim był Drukpa Kunley, którego postać jest tak mocno obecna w kulturze Punakha? Dlaczego Bhutańczycy noszą tradycyjne stroje? Jak wygląda codzienność mnichów? Co oznaczają flagi modlitewne?

To właśnie takie szczegóły sprawiają, że wycieczka do Bhutanu nie jest tylko oglądaniem kolejnych zabytków. Bhutan ma również tę zaletę, że jego przewodnicy nie muszą prowadzić Was od atrakcji do atrakcji w sztywnym tempie. Jeśli po drodze pojawi się ciekawa wioska, lokalne wydarzenie, zawody łucznicze czy dobry punkt widokowy, można zmodyfikować dzień.

Nie tylko klasztory

Wbrew pozorom Bhutan nie jest wyłącznie kierunkiem dla osób zainteresowanych buddyjską architekturą. W Thimphu można zobaczyć lokalny targ, tradycyjne rzemiosło, szkołę sztuki, ogromny posąg Buddy Dordenmy czy narodowe zwierzę Bhutanu – takina.

W Punakha można przejść przez jeden z najdłuższych mostów wiszących w kraju i spacerować między polami.

W Phobjikha czekają górskie krajobrazy, lasy i niewielkie osady.

W Paro – oprócz Tiger’s Nest – można po prostu pochodzić po miasteczku i zobaczyć tradycyjną bhutańską architekturę.

Warto też zostawić czas na rzeczy, które nie zawsze trafiają na listę największych atrakcji: lokalną kuchnię, łucznictwo, tradycyjną kąpiel w gorących kamieniach czy rozmowę z mieszkańcami.

Czy można podróżować samodzielnie?

Warto wiedzieć, że współczesny Bhutan jest bardziej elastyczny pod względem organizacji podróży niż jeszcze kilka lat temu. Nie oznacza to jednak, że jest to kierunek, w którym najwygodniej sprawdzi się klasyczny model „wynajmujemy samochód i jedziemy, gdzie chcemy”.

Samochodu w formule self-drive nie można w Bhutanie wynająć. Najwygodniejszym rozwiązaniem jest samochód z kierowcą, organizowany przez lokalnego operatora, hotel lub firmę transportową. I trzeba to zaplanować!

Przy trekkingach i podróżach w bardziej odległe rejony szczególnie ważne jest również korzystanie z odpowiednio przygotowanego przewodnika. Bhutan sam zachęca turystów, aby przed podróżą korzystali z akredytowanych przewodników i operatorów. Oczywiście wybierając wakacje z Relaksmisją my się wszystkim zajmiemy. Także lotami międzynarodowymi, przesiadkami i pobytem np. w Nepalu w drodze do Bhutanu. Jest to bardzo wygodne i oszczędza Wam mnóstwo czasu na organizację i zapoznanie się z danymi miejscami oraz wyborem atrakcji.

Nie musicie sprawdzać, czy przejazd między dwiema dolinami zajmie trzy czy pięć godzin. Nie musicie szukać miejsca na postój, zastanawiać się, gdzie najlepiej rozpocząć trekking ani pilnować całej logistyki. Możecie patrzeć przez okno. A w Bhutanie naprawdę warto to robić.

Transport i przemieszczanie się po kraju

Jeżeli zastanawiacie się, jak wygląda transport w Bhutanie, najważniejsza odpowiedź brzmi: samochód.

Samochód z kierowcą

To zdecydowanie najbardziej praktyczny sposób na klasyczną trasę po kraju. Samochód pozwala też zatrzymywać się po drodze. A w Bhutanie droga jest częścią podróży. Możecie przez kilka godzin jechać przez górską dolinę, zatrzymać się na przełęczy, przejść kawałek ścieżką, zrobić zdjęcia, napić się herbaty i ruszyć dalej. Nie warto więc patrzeć na przejazd wyłącznie jak na konieczność logistyczną.

Dlaczego przejazdy zajmują tak długo?

Bhutańskie drogi prowadzą przez bardzo górzysty teren. Zamiast prostych odcinków mamy zakręty, podjazdy, zjazdy i przełęcze.

Na trasie między Thimphu a Punakhą przejeżdża się przez Dochula Pass, położoną na wysokości około 3100 m n.p.m. Znajduje się tutaj 108 stup Druk Wangyal, a przy dobrej widoczności można zobaczyć himalajskie szczyty. To dobry przykład bhutańskiego podejścia do podróży. Teoretycznie jest to po prostu miejsce na trasie. W praktyce może stać się jednym z ciekawszych punktów dnia.

Loty krajowe

Bhutan ma cztery lotniska łączące różne części kraju: międzynarodowe lotnisko w Paro oraz lotniska w Bumthang, Gelephu i Yonphula. Loty krajowe mogą przydać się przy dłuższych trasach, szczególnie jeśli chcecie dotrzeć do bardziej odległych regionów.

Nie są jednak tak przewidywalne jak europejskie połączenia lotnicze. Górskie położenie kraju i pogoda mogą powodować opóźnienia i odwołania, szczególnie na lotnisku Yonphula. Dlatego przy planowaniu podróży warto zostawić sobie zapas czasu przed ważnym lotem międzynarodowym.

A rower, motocykl albo trekking?

Bhutan można oczywiście poznawać bardziej aktywnie. Oficjalna oferta turystyczna obejmuje m.in. trasy rowerowe, motocyklowe, trekkingi, a nawet heli-hiking.

To jednak propozycje dla osób, które świadomie wybierają bardziej wymagający sposób podróżowania. Na pierwszą, około tygodniową podróż po Bhutanie samochód z kierowcą jest zdecydowanie najbardziej komfortową opcją.

Najlepsze trasy zwiedzania Bhutanu

Ile dni przeznaczyć na Bhutan?

5-8 dni – to najpopularniejszy wariant przy pierwszej podróży. Pozwala zobaczyć najważniejsze miejsca zachodniego i centralnego Bhutanu, w tym Thimphu, Punakhę i Paro z Tiger’s Nest.

9-14 dni – dobry wybór, jeśli chcecie podróżować spokojniej i dodać kolejne regiony, np. Bumthang, Trongsa czy Haa Valley.

2-3 tygodnie – opcja przede wszystkim dla osób, które chcą potraktować Bhutan jako kierunek trekkingowy i zobaczyć mniej odwiedzane części kraju. Pamiętajcie jednak, że w Bhutanie nie można zdobywać szczytów gór! Szczyty uznawane są za święte i wejście na nie jest nielegalne. Najwyższa góra Bhutanu – Gangkhar Puensum – liczy 7570 m n.p.m. nigdy nie została zdobyta.

Przy dłuższym pobycie warto też pamiętać o kosztach. Sama dzienna opłata SDF wynosi obecnie 100 USD od osoby dorosłej!

5-7 dni w Bhutanie – klasyczna trasa

Przy krótkim pobycie można wybrać trasę:

Paro – Thimphu – Punakha – Paro

To wariant dla osób, które przede wszystkim chcą zobaczyć najważniejsze miejsca. Jeżeli macie tydzień, naszym zdaniem warto jednak zrobić coś więcej i dodać Phobjikha.

7 dni w Bhutanie: Thimphu, Phobjikha, Punakha i Paro

To właśnie trasa, którą wybraliśmy w przykładowym programie podróży do Bhutanu Relaksmisji. Dlaczego? Bo w ciągu tygodnia pokazuje kilka zupełnie różnych twarzy Bhutanu.

Dzień 1 w Bhutanie – lot do Bhutanu z Katmandu i przejazd do Thimphu

Po przylocie do Paro ruszycie samochodem z Waszym lokalnym, anglojęzycznym przewodnikiem do Thimphu. Już sam lot jest ciekawym doświadczeniem – Paro znajduje się w głębokiej himalajskiej dolinie, otoczonej wysokimi górami. Po przyjeździe do stolicy zaczynacie spokojnie. Jest czas na pierwszy spacer i poznanie miasta.

Dzień 2 – Thimphu

Thimphu to jedna z najbardziej nietypowych stolic Azji. Nie znajdziecie tutaj klasycznej wielkomiejskiej zabudowy ani charakterystycznych dla azjatyckich metropolii korków. Jednym z symboli miasta jest również brak tradycyjnej sygnalizacji świetlnej – ruchem na skrzyżowaniach kierują policjanci. Warto zobaczyć m.in. Buddha Dordenma, targ, tradycyjne rzemiosło oraz miejsce związane z narodowym zwierzęciem Bhutanu – takinem.

Jeśli traficie na zawody łucznicze, koniecznie zatrzymajcie się na dłużej. Łucznictwo jest tutaj nie tylko sportem, ale ważną częścią lokalnej kultury.

Dzień 3 – Thimphu – Phobjikha Valley

Ruszycie w kierunku jednej z najpiękniejszych górskich dolin Bhutanu. Po drodze przejedziecie przez Dochula Pass z 108 stupami. Później krajobraz stopniowo się zmienia, a przed Qami pojawia się szeroka dolina Phobjikha. To zupełnie inny Bhutan niż Thimphu. Mniej miasta, więcej przestrzeni. Więcej pól, lasów, gór i małych osad. Phobjikha jest również słynna z żurawi czarnoszyich, które zimą przylatują tutaj z Tybetu. Sezon ich obserwacji przypada przede wszystkim na miesiące zimowe, więc jeśli marzycie o zobaczeniu tych ptaków, warto dopasować termin podróży.

Dzień 4 – spacer po Phobjikha i przejazd do Punakha

Rano nie wsiądziecie od razu do samochodu. Pójdziecie na spacer po dolinie. To właśnie takie momenty są jednym z powodów, dla których nie warto przeładowywać programu w Bhutanie. Można przejść przez pola, zobaczyć tradycyjne domy, porozmawiać z lokalnym mieszkańcem i po prostu popatrzeć na góry.

Później ruszycie w kierunku Punakha. I tutaj zaczyna się kolejna zmiana krajobrazu.

Dzień 5 – Punakha i przejazd do Paro

Punakha jest jedną z najważniejszych historycznie dolin Bhutanu. Znajduje się tutaj Punakha Dzong, jeden z najbardziej efektownie położonych klasztorów-twierdz w kraju. Stoi przy zbiegu dwóch rzek – Pho Chhu i Mo Chhu. Warto również przejść przez charakterystyczny most wiszący i zobaczyć krajobraz doliny z zupełnie innej perspektywy.

W zależności od programu można odwiedzić również Chimi Lhakhang, świątynię związaną z postacią Drukpy Kunleya, znanego jako „Boski Szaleniec”. To właśnie tutaj spotkacie jeden z najbardziej zaskakujących motywów bhutańskiej kultury – malowane na domach symbole falliczne. Ich historia wiąże się właśnie z kultem i legendami dotyczącymi Drukpy Kunleya.

Wieczorem dotrzecie do Paro.

Dzień 6 – trekking do Tiger’s Nest

To dzień, na który wiele osób czeka przez całą podróż. Tiger’s Nest, czyli klasztor Taktsang, został zbudowany na skalnej ścianie wysoko nad doliną Paro i jest najbardziej rozpoznawalnym miejscem Bhutanu. Podejście prowadzi górską ścieżką przez las. Nie jest to ekstremalny trekking, ale trzeba liczyć się z kilkoma godzinami marszu i sporą liczbą schodów. Warto wyjść rano – jest wtedy chłodniej, a na szlaku zwykle spokojniej. Po zejściu można już zwolnić tempo. To ostatni wieczór w Bhutanie.

Dzień 7 – poranek w Bhutanie i lot do Katmandu

Zamiast dokładać kolejny intensywny punkt programu, zostawcie sobie spokojny poranek i wróćcie do Paro. Następnie lot do Katmandu.

Tak właśnie wygląda nasza koncepcja krótkiej podróży po Bhutanie: dużo różnorodności, ale bez próby zobaczenia całego kraju w siedem dni.

8-14 dni – dla tych, którzy chcą zobaczyć więcej

Przy dwóch tygodniach można rozszerzyć trasę o kolejne regiony.

Bumthang to jeden z najważniejszych regionów kulturowych Bhutanu, z dolinami, klasztorami i bardziej kameralną atmosferą.

Trongsa leży w centralnej części kraju i jest ważnym miejscem w historii bhutańskiej monarchii.

Haa Valley to z kolei propozycja dla osób, które szukają spokojniejszej, mniej oczywistej części zachodniego Bhutanu.

Można też po prostu przeznaczyć więcej czasu na miejsca, które przy tygodniowym pobycie odwiedzamy szybko – spacery, lokalne wioski, kąpiele w gorących kamieniach czy krótkie trekkingi.

2-3 tygodnie – Bhutan dla miłośników trekkingu

Przy dłuższym pobycie można zmienić całkowicie sposób podróżowania. Zamiast codziennie przejeżdżać do kolejnej doliny, można ruszyć na kilkudniowy trekking. Do najbardziej znanych należą m.in. Druk Path, Jomolhari i Snowman Trek.

Ten ostatni jest jednym z najbardziej wymagających trekkingów w Himalajach i zdecydowanie nie jest propozycją dla każdego. Ale właśnie dzięki takim trasom widać, że Bhutan ma znacznie więcej do zaoferowania niż Tiger’s Nest i Punakha Dzong.

Praktyczne porady dla turystów w Bhutanie

Zabierzcie dobre buty

Nawet jeśli nie planujecie trekkingu, będziecie chodzić po kamiennych dziedzińcach, schodach i górskich ścieżkach.A jeśli w programie jest Tiger’s Nest (koniecznie!) – wygodne buty są absolutną podstawą.

Ubierajcie się warstwowo

Bhutan jest krajem górskim, więc temperatury mogą bardzo różnić się w zależności od wysokości. Na przełęczy może być zimno, podczas gdy w niżej położonej Punakha będzie znacznie cieplej. Najlepiej sprawdzają się warstwy, które można łatwo zdjąć podczas cieplejszej części dnia.

Dajcie sobie czas na aklimatyzację

Thimphu znajduje się na wysokości ponad 2000 m n.p.m., a Phobjikha około 3000 m. Nie warto więc planować najbardziej wymagającego trekkingu zaraz po przylocie. Pierwsze dni powinny być spokojniejsze.

Spróbujcie ema datshi

Jeśli jest jedna potrawa, której warto spróbować w Bhutanie, to ema datshi – chili z serem. I nie dajcie się zwieść. Chili w Bhutanie nie jest wyłącznie przyprawą. Chili może być głównym składnikiem dania. Jeżeli nie jesteście fanami ostrej kuchni, koniecznie powiedzcie o tym przed zamówieniem!

Poszukajcie lokalnego łucznictwa

Łucznictwo jest narodowym sportem Bhutanu. Podczas zawodów możecie zobaczyć zawodników strzelających do niewielkich celów z imponującej odległości. Trafieniu często towarzyszą śpiewy, okrzyki i taniec. To jeden z tych elementów bhutańskiego życia, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym krajem.

Zajrzyjcie na targ

Targ jest świetnym miejscem, żeby zobaczyć zwyczajny Bhutan. Chili, warzywa, sery, suszone produkty, owoce, rękodzieło i przede wszystkim mieszkańców robiących zakupy. Nie wszystko musi być atrakcją turystyczną, żeby było ciekawe. My uwielbiamy targi!

Spróbujcie kąpieli w gorących kamieniach

Menchu, czyli tradycyjna kąpiel w gorących kamieniach, jest jednym z ciekawszych bhutańskich rytuałów. Kamienie podgrzewa się w ogniu, a następnie wykorzystuje do ogrzania wody w specjalnej drewnianej wannie. Do wody dodaje się również zioła. Po całym dniu spędzonym na górskich drogach albo po trekkingu trudno wyobrazić sobie lepszy sposób na odpoczynek.

Zwróćcie uwagę na flagi modlitewne

Będziecie je widzieć właściwie wszędzie: przy drogach, na przełęczach, przy klasztorach, mostach i na zboczach gór. To nie dekoracja. Kolorowe flagi zawierają mantry i symbole religijne. Według tradycji wiatr ma symbolicznie roznosić zawarte na nich modlitwy. W Bhutanie spotkacie również białe flagi związane z praktykami poświęconymi zmarłym.

Szanujcie święte miejsca

Wchodząc do klasztorów i świątyń, zawsze stosujcie się do wskazówek przewodnika. Nie wszędzie można fotografować wnętrza. Nie należy dotykać przedmiotów religijnych ani malowideł. Oficjalne zasady Bhutan Travel przypominają również, aby nie siadać na świętych tronach lamów i nie dotykać religijnych przedmiotów czy obrazów. W przypadku fotografowania mieszkańców warto wcześniej zapytać o zgodę.

Zwróćcie uwagę na bhutańskie domy

Tradycyjna architektura jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu. Nawet współczesne budynki często zachowują charakterystyczne drewniane obramowania okien, dekoracyjne elementy i tradycyjne proporcje. W efekcie podróż przez Bhutan jest bardzo spójna wizualnie – nawet zwykła wieś potrafi wyglądać jak scenografia.

Pytajcie przewodnika o codzienne życie

To jedna z największych zalet podróżowania z lokalnym przewodnikiem. Zapytajcie o szkołę, rodzinę królewską, małżeństwa, religię, pracę, życie na wsi, tradycyjne stroje czy współczesną młodzież. Bhutan nie jest muzeum. W Thimphu znajdziecie restauracje, bary, sklepy i młodych ludzi korzystających ze smartfonów. Kilkadziesiąt kilometrów dalej możecie natomiast trafić do niewielkiej wioski, gdzie rytm dnia wygląda zupełnie inaczej. Ten kontrast jest jednym z ciekawszych elementów współczesnego Bhutanu.

Jeśli możecie – trafcie na festiwal

Bhutańskie tsechu to jedne z najbardziej widowiskowych wydarzeń w kraju. Maski, tradycyjne stroje, muzyka, tańce i religijne ceremonie przyciągają mieszkańców z całych okolic. To wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć kulturę Bhutanu nie jako pokaz dla turystów, ale jako coś, co nadal jest żywą częścią lokalnego życia. Dlatego przed podróżą warto sprawdzić kalendarz wydarzeń. Jeśli termin Waszej wizyty pokryje się z lokalnym festiwalem, dobrze zaplanować trasę tak, aby móc w nim uczestniczyć.

Nie zakładajcie, że „droższy” oznacza „bardziej luksusowy”

Wysoka cena podróży do Bhutanu wynika w dużej mierze z modelu turystycznego kraju i obowiązkowej SDF, a nie z tego, że wszystko na miejscu musi być luksusowe. SDF wynosi obecnie 100 USD dziennie od osoby dorosłej i ma wspierać m.in. rozwój kraju, ochronę środowiska, dziedzictwo kulturowe oraz programy społeczne. Dlatego warto patrzeć na cenę całej podróży, a nie porównywać pojedynczy hotel w Bhutanie z podobnie wyglądającym hotelem w Tajlandii czy Nepalu.

Zostawcie trochę pustego miejsca w planie

To chyba najważniejsza rada dotycząca zwiedzania Bhutanu. Nie próbujcie wykorzystać każdej godziny. Bhutan nie jest miejscem, które trzeba „zaliczyć”. Tutaj naprawdę warto czasem po prostu usiąść i popatrzeć na góry. Dlatego przy krótkim pobycie lepiej wybrać cztery dobrze położone regiony niż próbować zobaczyć osiem. I właśnie dlatego nasz program obejmuje Thimphu, Phobjikha, Punakhę i Paro. W siedem dni dostajecie stolicę, wysokogórską dolinę, jedną z najpiękniejszych dolin kraju, tradycyjne klasztory, górskie drogi i wreszcie trekking do Tiger’s Nest.

A potem zostaje jeszcze Katmandu.

Bhutan jest bowiem jednym z tych miejsc, w których sama droga jest częścią doświadczenia. Czasem najciekawszy moment dnia wydarzy się nie przy słynnym klasztorze, ale gdzieś między jedną doliną a drugą – w małej herbaciarni, podczas rozmowy z przewodnikiem, na górskiej przełęczy albo wtedy, gdy za zakrętem nagle otworzy się widok na Himalaje. I chyba właśnie dlatego podróż po Bhutanie najlepiej planować nie według liczby zobaczonych atrakcji, ale według tego, ile czasu zostawicie sobie na samo bycie w tym niezwykłym kraju.

Jeśli potrzebujecie pomocy w organizacji wakacji w Bhutanie, piszcie maile na [email protected], a nasi doświadczeni podróżnicy z przyjemnością Wam pomogą. Ba! Wszystko za Was zorganizują! Waszym jedynym zadaniem będzie… spakowanie się ;).

Może zainteresują Was wpisy:

Bhutan – kiedy jechać? Najlepszy czas na podróż do Królestwa Smoka

Atrakcje Nepal – Co warto zwiedzić i zobaczyć?

Kiedy rezerwować wakacje, by nie przepłacać?

Maria Sitek

Maria Sitek

Fanka Indiana Jonesa. Kocha podróże. To dla nich wielokrotnie rzucała wszystko, by ruszyć w świat. Odwiedziła 60 krajów, piechotą przemierzyła Hiszpanię, pięć miesięcy włóczyła się sama po Azji Południowo-Wschodniej. Mieszkała w Rumunii, Szkocji, Irlandii, Meksyku i Niemczech.