fbpx

Była to moja druga podróż na Sri Lankę, ostatnia miała miejsce jakieś 5 lat temu. Tym bardziej byłam ciekawa jak zmienił się kraj, co ma do zaoferowania, jacy są teraz Lankijczycy i oczywiście czy na miejscu widać echo letniego kryzysu, którego wszyscy w ostatnim czasie się obawialiśmy. Ekscytacja mieszała się zatem z delikatną niepewnością tego co zastaniemy na miejscu. Na Sri lankę poleciałam na zaproszenie lankijskiej organizacji rządowej i za rekomendacją lankijskiej Ambasador w Polsce. Dołączyłam do małej grupy 6 innych, przedstawicieli butikowych biur podróży. Po szybkim zapoznaniu na lotnisku w Warszawie wyruszyliśmy w podróż, która miała okazać się jedną z najbardziej niezwykłych, jakich udało nam się doświadczyć.

Czy na Sri Lance jest bezpiecznie?

Na miejsce dotarliśmy bardzo wcześnie rano, po nocnym locie lankijskimi liniami z Warszawy, przez Frankfurt. Lekko niedospani, zmieniliśmy ubrania na letnie i od razu weszliśmy w lokalną strefę czasową, planując sen dopiero w nocy. Plan naszego wyjazdu był zresztą bardzo napięty i każdy wiedział, że spanie nie będzie tu priorytetem. Na lotnisku powitano nas ciepło i z honorami, dostaliśmy pachnące kolorowe naszyjniki, zrobiliśmy pamiątkowe foto i od razu ruszyliśmy w drogę w stronę Sigiriya.

Sytuację na Sri Lance śledziłam wnikliwie już od kilku miesięcy, a to z racji głośnego kryzysu, o jakim media trąbiły chwilę przed wakacjami i potem w trakcie. Mamy na wyspie kilka zaufanych osób i zawsze zestawialiśmy obraz polskich mediów z tym, co pokazują nam Lankijczycy i niezależni twórcy internetowi. Obrazy te niejednokrotnie różniły się od siebie znacznie i tym bardziej cieszyłam się, że w końcu będę w stanie zobaczyć kraj na własne oczy. Wiedziałam od naszych lankijskich przyjaciół, że sytuacja na miejscu jest opanowana i kraj jest stabilny. Doniesienia polskich mediów były jednak na tyle zatrważające, że z tyłu głowy, obecna była minimalna obawa czy aby na pewno tak jest. Nie musiałam długo czekać, aby przekonać się, że wszelkie obawy okazały się całkowicie bezzasadne. Od pierwszych kilometrów po opuszczeniu lotniska, widać było, że życie na Sri Lance toczy się dokładnie tak samo jak 5 lat temu. Jest bezpiecznie, spokojnie, nie brakuje jedzenia ani paliwa. Wystarczyło pobyć tam kilka godzin, aby upewnić się, że lokalne bazarki i uliczne stoiska uginają się od nadmiaru owoców, warzyw, ryb i innych dóbr. Paliwo jest rozdysponowywane według systemu QR kodów, co zminimalizowało kolejki na stacjach benzynowych. Ludzie witali nas z otwartymi ramionami jak długo niewidzianych gości. Jedynym widocznym śladem kryzysu był brak turystów, co sprawiło, że nasza podróż była jeszcze bardziej autentyczna (największe atrakcje były puste!). Dla lankijskiej turystyki, był to jednak czas trudny i wymagający: wcześniej covid, potem kryzys gospodarczy i doniesienia mediów na całym świecie, skutecznie zniechęciły turystów z całego świata do przyjazdu na wyspę, dla której turystyka była drugim, po herbacie, źródłem dochodu. Turystyka jest zatem na Sri Lance traktowana bardzo poważnie i wyspa rozwinęła się w tym obszarze w ciągu ostatnich lat, jak chyba niewiele innych krajów azjatyckich. Sri Lanka jest gotowa na nowy sezon i odwiedzających jak chyba nigdy wcześniej. Warto lecieć tam czym prędzej zanim reszta świata się dowie, że już można.


 

Plan podróży – Sri Lanka 2022

Plan naszej podróży wypełniony był aktywnościami od wczesnego poranka do późnej nocy. Cieszyło mnie to niezmiernie, bowiem każdy dzień przynosił całą tonę nowych niezwykłych wrażeń. Odwiedzaliśmy zarówno największe atrakcje wyspy, miejsca ważne dla kultury, skarby przyrody, jak i butikowe hotele, poznając przy tym ludzi z przeróżnych szczebli lankijskiego świata – od przemiłych sprzedawców kokosów, przez gospodarzy i właścicieli hoteli po wysoko postawionych przedstawicieli świata rządowego. W naszej podróży towarzyszyli nam zresztą fantastyczni lokalni opiekunowie, którzy swoimi opowieściami, przybliżali nam lankijską codzienność.

Poniżej znajdziecie foto relację z miejsc na Sri Lance, do których dotarliśmy z krótkim komentarzem, gdzie jesteśmy. Dodam, że zdecydowaną większość z poniższych miejsc, włączamy do naszych lankijskich programów zwiedzania wyspy. Sami podróżowaliśmy prywatnym mini busem i taką formułę zwiedzania proponujemy również naszym relaksowiczom. Komunikacja publiczna na Sri Lance jest świetną atrakcją, ale korzystanie z niej jako środka transportu, wymagałoby bardzo długiego pobytu na miejscu i dużej elastyczności dotyczącej samego planu. Formuła zwiedzania z lokalnym przewodnikiem jest tu zdecydowanie najlepsza, bowiem nie oddziela nas od lokalnego świata, a wręcz do niego zbliża, poprzez codzienne towarzystwo sprawdzonego człowieka, który wprowadza nas w lokalny świat jak swoją rodzinę.

Park Narodowy Minneriya

Podróż zaczęliśmy od regionu Habarana, gdzie już w dniu przylotu, mieliśmy możliwość wzięcia udziału w safari w Parku Narodowym Minneriya. W parku byliśmy jedynymi odwiedzającymi (!) i spędzone tu pierwsze popołudnie było możliwie najlepszym początkiem wyjazdu. Cisza, spokój, zieleń, mnóstwo ptaków towarzyszyły nam w pierwszej godzinie safari. Zaczynaliśmy już wątpić, czy dopisze nam szczęście i spotkamy znane z Parku Minneriya słonie. Oczywiście nikt z nas nie mógł wymyślić tego lepiej, gdy trafiliśmy na pokaźne stado przechadzające się nad jeziorem w świetle zachodzącego słońca. Podjechaliśmy bliżej, wyłączyliśmy silniki i oddaliśmy się kontemplacji tego niezwykłego spotkania z naturą i tymi majestatycznymi łagodnymi olbrzymami.


Polonnaruwa

Kolejnego dnia mieliśmy okazję pojeździć na rowerach w Polonnaruwa, czyli dawnej stolicy Sri Lanki. Rowery okazały się być doskonałą formułą, dodatkowo zrobiliśmy sobie stop na świeże kokosy i zdjęcia z sympatycznymi chłopakami z lokalnej szkoły.

Tuk tukiem przez Sri Lankę

Popołudniu tego dnia czekała nas kolejna przygoda! Nauka jazdy tuk tukiem. Tuk tuki to motorowe taxi, popularne w całej Azji. Kilka lat temu powstał startup, który wynajmując tuk tuki turystom od lokalnych dostawców na Sri lance i w Indiach, bezpośrednio wspiera lokalną społeczność. Nasze doświadczenie z tuk tukami trwało kilka godzin, ale pojazd można wypożyczyć na dzień, tydzień, czy nawet miesiąc i w ten sposób przemierzać wyspę! Nasza lekcja jazdy tuk tukiem miała miejsce po lunchu we wspaniałym miejscu – Galkadawala Forest Lodge, którego powstanie zaczęło się od zasadzenia lasu – dokonała tego niezwykła kobieta Maulie, o której możecie przeczytać na stronie tej lodge.

Sigirya, Lwia Skała

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od jednej z największych atrakcji Sri Lanki – o poranku weszliśmy na Lwią Skałę (Sigiriya), aby podziwiać niesamowite widoki zielonej okolicy. Na samą górę prowadzą schody, poprowadzone niejako na skale. Z pewnością warto się wysilić i wejść na szczyt, na którym rozciąga się duże plateau. Spotkaliśmy tu kilka osób i kilka lokalnych przyjaznych i bardzo łagodnych psów – od tego dnia zresztą zawsze nosiłam przy sobie jakieś przekąski dla tych ultra nieśmiałych zwierząt.

Świątynia Zęba Buddy, Kandy

Następnie wyruszyliśmy już w stronę Kandy, w okolicy którego odwiedziliśmy kilka malowniczo położonych hoteli z zapierającymi dech widokami jak i słynną Świątynię Złotego Zęba Buddy. Samo Kandy jest dość gwarnym miastem, ale okolica tego miejsca jest wspaniała. Zielona, nieskażona cywilizacją, z przepięknymi górami i dolinami, nad którymi wznoszące się o poranku chmury odgrywają codzienny spektakl przyrody. Wizyta w Świątyni Zęba Buddy była również niezwykła ze względu na panującą tu atmosferę, obecność Lankijczyków ubranych odświętnie w białe ubrania i składających kwiaty oraz otrzymujących błogosławieństwa od buddyjskich mnichów.

Plantacje herbaty, Nuwara Eliya

Dalsza podróż zmierzała w stronę południa wyspy. Kolejnym przystankiem na naszej trasie była Nuwara Elia, czyli Mała Anglia. Miejsce słynące z upraw herbaty, plantacji, kolorowo ubranych herbaciarek, ale i fabryk, w których można poznać proces produkcji herbaty i zakupić paczuszki najlepszej jakości naparu. W naszych programach, najczęściej oferujemy też w tym regionie przejażdżkę lokalnym pociągiem – to jedna z największych lankijskich atrakcji. Lokalny, (przeważnie) niebieski pociąg sunie wtedy pomiędzy zielonymi pagórkami, malowniczo położonymi plantacjami, mijając lokalne stacje kolejowe pełne dzieci w białych szkolnych mundurkach.

Ella

Kolejne dni podróży to dalsze zanurzenie w zieleni, tym razem w okolicy backpackerskiego miasteczka Ella. Pełno tu knajpek i restauracji, region obfituje w trasy trekkingowe, wodospady, plantacje herbaty i punkty widokowe. Podobnie jak w okolicy Kandy, można tu znaleźć kilka niezwykle zlokalizowanych butikowych hoteli z widokami tak niezwykłymi, że aż nierealnymi.

Safari w Parku Narodowym Yala

Po intensywnym zwiedzaniu i dniami wypełnionymi po brzegi różnorodnymi doświadczeniami, wyruszamy w końcu w stronę południowego wybrzeża wyspy. Na początek zatrzymujemy się w jednym z najsłynniejszych parków narodowych Yala, w którym kolejnego poranka, jeszcze przed śniadaniem, będziemy poszukiwać lampartów! Park Yala jest jednym z bardziej niezwykłych na wyspie, nie tylko ze względu na obecność dziko żyjących lampartów, ale również z racji dzikich plaż i ukształtowania terenu. Safari odbywa się oczywiście w jeepie i tu ponownie towarzyszy nam garstka innych samochodów. Ponownie mamy ogromne szczęście, bowiem lamparty spotykamy w pierwszych 30 minutach naszego safari (!). Usatysfakcjonowani tym niezwykłym obrazem, zrelaksowani przemierzamy błotne ścieżki i chaszcze trafiając na pawie, mnóstwo innych ptaków, krokodyle, małpy i oczywiście słonie!

Tangalle i inne plaże Sri Lanki

Ostatnie dni naszej podróży upływają pod znakiem jak zawsze wytęsknionego pobytu nad Oceanem, eksploracji plaż, nauki gotowania, testowania fal i sprawdzania grubości piasku. Południowe wybrzeże wyspy jest świetnie rozwiniętym regionem plażowym Sri Lanki. Przemierzamy je, odwiedzając po drodze bardziej i mniej znane regiony. Od dzikich i pustych plaż Tangalle, po surfingowe i imprezowe zatoki i plaże Hiriketiya, Mirissa, Unawatuna, Weligama, docierając do uroczego miasteczka Galle.


Galle

W samym Galle zatrzymujemy się na noc w uroczym hotelu prowadzonym przez Polaków. Galle jest kawałkiem Europy na Sri Lance i jednym z ulubionych miejsc na weekendowe wypady Lankijczyków mieszkających w Kolombo. Oprócz osławionego fortu, oferuje świetne restauracje, kawiarnie i kameralne uliczki pełne designerskich sklepików i stylowych pamiątek. Galle i tutejsze hotele w centrum miasteczka są jakby stworzone pod instagramowe kadry.

Kolombo

Finałem naszej podróży będzie Kolombo, które udało mi się całkiem odczarować po ostatniej wizycie. Nowoczesne, poukładane, czyste, rozwijające się miasto. Świetna scena kulinarna, najlepsze ajurwedyjskie masaże, galerie sztuki oraz oczywiście, znane z całej Azji, roof topy, gdzie można wybrać się na drinka w akompaniamencie lokalnych zespołów. Samo Kolombo, ale i ludzie tu mieszkający to całkiem inny świat, wobec pozostałej części wyspy. Z pewnością warto zatrzymać się tu co najmniej na jeden dzień i doświadczyć tych kontrastów. Miasto nie przytłacza a wraz z lokalnym przewodnikiem, pozytywnie zaskakuje.

Czy warto lecieć na Sri Lankę?

Sri Lanka okazała się być wielkim zaskoczeniem. Pomimo, że już tu byłam, bogactwo tej wyspy wprawiło mnie w osłupienie. Dni wypełnione były doświadczeniami tak różnymi i tak niezwykłymi, że zejście na ziemię po powrocie, zajęło mi dobre kilka dni. Największym jednak skarbem Sri Lanki, i to nie uległo zmianie, są sami Lankijczycy. Nie znam chyba innego narodu, tak życzliwego, skromnego, dobrego i opiekuńczego i nie jestem w tej opinii odosobniona. Lankijczycy są niesamowici, a ich podejście do drugiego człowieka jest niezwykłe. Gościnność i podejście z sercem na dłoni to ich znak szczególny i nie przestaje mnie to zadziwiać. Po kilku dniach przebywania w atmosferze bezinteresownej dobroci, można wnieść się na całkiem inny poziom odbierania tego co nas otacza i jest to możliwe właśnie na Sri Lance. Reset głowy i ducha gwarantowany. Jeśli dodamy do tego niezwykłe światło wschodów i zachodów słońca, majestatyczne góry i oszałamiające widoki, zielone krajobrazy niezmącone ręką człowieka, złote, dzikie plaże i świeże jedzenie, to otrzymujemy idealny przepis na podróż pełną zachwytów i magii.

Sri Lanka oferuje całą masę atrakcji dla par, dla rodzin, dla szukających spokoju, ale i dla tych którzy kochają zwiedzać czy doświadczać. Ta mała wyspa, zwana jest Perłą Oceanu Indyjskiego, nie bez przyczyny. Ja całkiem przepadłam i już wiem, że można tu (podobnie jak na wakacje w Tajlandii), wracać bez końca i za każdym razem odkrywać ją na nowo.

 

Jeśli po przeczytaniu relacji Agi z podróży na Sri Lankę, poczuliście że to miejsce dla Was, piszcie maile na [email protected].

Ekipa Biura Podróży Relaksmisja zorganizuje dla Was wakacje marzeń.

 

Może zaciekawią Was też wpisy: