Wyobraźcie sobie taką sytuację: krakowski Rynek, na co drugiej kamienicy wymalowany wielki penis, a zamiast stada gołębi… latający mnisi. Do tego młodzież biegająca z łukami i rząd, który przejmuje się tym, czy mieszkańcy są szczęśliwi! Niewyobrażalne? A jednak! Taki jest Bhutan. Maleńkie himalajskie królestwo, które przez lata było niemal całkowicie odcięte od świata. To naprawdę niezwykły kraj! Poznajcie go trochę bliżej przed podróżą do Bhutanu ;).

Zaskakujące ciekawostki o Bhutanie

Czego nie wiecie o Bhutanie: penisy, wszędzie penisy

Na ścianach domów. Na drzwiach. Na pamiątkach. I nie, nie jest to lokalna wersja graffiti. Fallus ma przynosić płodność i chronić przed złem. Tradycja ta wiąże się z Drukpą Kunleyem – XV-wiecznym mnichem zwanym „Boskim Szaleńcem”. W Bhutanie jest nawet Świątynia Płodności, do której przyjeżdżają pary marzące o dziecku.

Klasztor, do którego podobno przyleciał mnich na tygrysicy

Tiger’s Nest to symbol Bhutanu – klasztor przyklejony do skalnej ściany ponad doliną Paro. Według legendy Guru Rinpocze przyleciał tutaj na grzbiecie latającej tygrysicy. My proponujemy jednak tradycyjny sposób dotarcia: pieszo. Tygrysicy nie gwarantujemy ;).

Łucznictwo to narodowy sport Bhutanu

Tradycyjna tarcza znajduje się 140 metrów od zawodnika! Po trafieniu nie ma jednak spokojnego „gratulacje”. Są śpiewy, tańce i świętowanie. Jednym słowem – impreza na całego.

Festiwale z demonami

Przedziwne tradycje Bhutanu kolejny level. Podczas festiwali Tshechu mnisi zakładają wielkie maski bóstw i demonów, i wykonują tradycyjne tańce. Wygląda to spektakularnie. I nie jest to przedstawienie dla turystów – to ważna część bhutańskiej religii i kultury. Thimphu Tshechu (największy festiwal) odbywa się na przełomie września i października, a Paro Tshechu na przełomie kwietnia i maja.

Dużo chili

Będzie ostro! Bhutańskie danie narodowe to ema datshi – chili z serem. Nie ser z chili. Chili z serem! Jeżeli lubicie ostre jedzenie, tutaj zdecydowanie się odnajdziecie.

Kraina Smoka Gromu

Bhutan nazywa się Drukyul czyli Kraina Smoka Gromu. Skąd taki pomysł? Według tradycji, gdy powstawała szkoła buddyjska Drukpa, jej założyciel miał zobaczyć dziewięć smoków, a chwilę później usłyszał potężny grzmot. Uznał to za dobry znak. I tak smok został symbolem szkoły, a z czasem również całego Bhutanu. Dziś smoka znajdziecie nawet na fladze kraju – trzyma w łapach klejnoty symbolizujące bogactwo i pomyślność.

Święty spokój

I to chyba największy paradoks Bhutanu. Po jednej stronie: fallusy, demony, latające tygrysy i maski demonów. Po drugiej: cisza, góry, modlitewne flagi poruszające się na wietrze, małe wioski i ludzie, którzy nigdzie się nie spieszą. Bhutan słynie z filozofii Szczęścia Narodowego Brutto – podejścia, w którym rozwój kraju mierzy się nie tylko pieniędzmi, ale też dobrostanem ludzi, ochroną środowiska i zachowaniem kultury. I chyba właśnie dlatego można tu poczuć święty spokój.

 

Czy te dziwaczne fakty o Bhutanie zainspirowały Was do podróży na koniec świata? Jeśli potrzebujecie pomocy w organizacji indywidualnych wakacji marzeń, piszcie maile na [email protected], a nasi doświadczeni podróżnicy z przyjemnością Wam pomogą.

 

Może zainteresują Was wpisy:

Bhutan – co warto zobaczyć? Największe atrakcje i niezwykłe miejsca

Bhutan – kiedy jechać? Najlepszy czas na podróż do Królestwa Smoka

Atrakcje Nepal – Co warto zwiedzić i zobaczyć?

Kiedy rezerwować wakacje, by nie przepłacać?

Maria Sitek

Maria Sitek

Fanka Indiana Jonesa. Kocha podróże. To dla nich wielokrotnie rzucała wszystko, by ruszyć w świat. Odwiedziła 60 krajów, piechotą przemierzyła Hiszpanię, pięć miesięcy włóczyła się sama po Azji Południowo-Wschodniej. Mieszkała w Rumunii, Szkocji, Irlandii, Meksyku i Niemczech.