Po kilku dniach błogiej sielanki wyruszyliśmy w dalszą podróż na podbój innych tajskich wysp. Wybujani w hamakach za wsze czasy, na naszą następną destynacje wybraliśmy archipelag wysepek Zatoki Tajlandzkiej.

Najpopularniejszym celem poszukiwaczy rajskich miejsc jest piękna Koh Samui. Łatwo tam dotrzeć. Na wyspie znajduje się lotnisko na które można dolecieć lokalnymi liniami. Obsługuje ono także liczne czartery z europejskich biur podróży. Z tego właśnie powodu na naszą pierwszą destynacje w Zatoce Tajlandzkiej wybraliśmy… zupełnie inną wyspę. Nie to żebyśmy nie przepadali za drogimi resortami, prywatnymi plażami i zorganizowanymi grupami przyjaznych rodaków… ale w zasadzie… to właśnie za tym nie przepadamy. Zamiast tego popłynęliśmy na Koh Phangan. Ta wyspa ma zupełnie zasłużoną opinie backpackerskiego imprezowego raju.

img_8546

img_8551

Koh Phangan słynie z jednych z najlepszych i największych na świecie imprez na plaży. Na słynne odbywające się raz w miesiącu Full Moon Party ściągają imprezowicze z całego świata. Fluorescencyjne stroje, światła, dymy, pijane nastolatki, płomienie, sztuczne ognie, lejący się wiadrami alkohol (dosłownie)… no nie mogło nas tam zabraknąć. 😉 Niestety nie trafiliśmy na sam Full Moon ale okazało się, że nic nie szkodzi. Przedsiębiorczy Tajowie nie pozwalają imprezowej machnie na puste przebiegi i organizują także Half Moon Party oraz transowe Black Moon Party, które niczym nie odstają od słynnego prekursora. Oddaliśmy więc dzieciaki pod opiekę i ruszyliśmy wyć do księżyca.

img_8715

img_8713

img_8759

Ale Koh Phangan to nie tylko imprezy. Miasteczko Thong Sala to uliczne jedzenie najlepsze w całej Tajlandii! Wyspę można zwiedzać na skuterze (dzienny rent to 25 zł!!). A jeśli tylko oddalimy się odrobinę od imprezowej plaży Haad Rin, znaleźć tu można wiele mniejszych i większych zatoczek, z cichymi, malowniczymi i prawie pustymi plażami. Idealne na spokojne dochodzenie do siebie po trudach dnia poprzedniego.

img_8649

img_8898

dsc_8013

img_1381

img_8664

dsc_7923