Po wizycie w gwarnym Bangkoku i uduchowionym Chiang Mai nadszedł czas na wielkie plażowanie. Spakowaliśmy manatki i wyruszyliśmy w podróż na południe. Samolotem dolecieliśmy do Hat Yai, skąd busem przedostaliśmy się do portu, by zdążyć na przeprawę szybką łodzią do pierwszej naszej rajskiej miejscówki.

img_8058

Inspekcje jakości tajskich plaż rozpoczęliśmy od wizyty na Koh Lipe. Ta mała, leżąca w morskim parku narodowym Tarutao, wysepka jeszcze kilka lat temu była zacisznym i stosunkowo mało znanym turystom miejscem. Obecnie zatraciła już swój klimat odizolowanego raju – co nie znaczy, że nie jest tam pięknie. Plaże na Koh Lipe przywitały nas białym jak mąka, ciepłym i miękkim piachem i wściekle turkusową, krystalicznie przezroczystą wodą.

dsc_7704

img_8136

Zamieszkaliśmy w hoteliku w tzw. „Relaksmisja style”. Drewniane, super klimatyczne chatki przy samej plaży. W takich okolicznościach przyrody, człowiekowi niewiele więcej potrzeba do szczęścia. Wystarczy zrelaksować się na werandzie, popijając zimne mojito, bujając się w hamaku z widokiem… no dobra z widokiem głównie na swoje własne stopy, ale uważny obserwator spostrzeże w tle także palmy, plaże, błękit morza.

dsc_7631

img_8287

img_8132

img_8252

Co fajnego można robić na Koh Lipe gdy znudzi się już wylegiwanie na plaży? Niedużo. Można snorklować na pięknej rafie lub spacerować po wyspie. Nie ma możliwości wypożyczenia skuterów tak jak w przypadku innych tajskich wysepek, bo mimo tego że kilka lat temu Lipe doczekało się kilku asfaltowych dróg, to nie ma na wyspie żadnej wypożyczalni jednośladów. Podróżować można jednie wynajmując motor wraz z „szoferem”.

img_8387

W kontraście do pięknych plaż, centrum wyspy jest mocno zapuszczone i zaniedbane. Sama wyspa zamieszkana jest przez lud Urak Lawoi, czyli tzw. Cyganów Morskich. Jeśli ktoś spodziewa się wróżenia z ręki, nocnych zakrapianych biesiad w towarzystwie harmoszki, skrzypiec z chóralnymi zaśpiewaniami „Oree, oreeee”, „tylko koni morskich żal”, czy nieograniczonego dostępu do tanich dywanów, bardzo się zawiedzie. Urak Lawoi przybyli na Lipe z Malezji w poszukiwaniu lepszych terenów łowiskowych. W kontekście dość szybko rozwijającej się turystyki na wyspie wielu rybaków przebranżowiło się na usługi turystyczne. Otworzyli małe knajpki, przewożą turystów łodziami, a dzieci… a dzieci zajmują się głównie polowaniem na kraby i kruszeniem styropianu. Takie hobby.

img_1265