Hamaki na plaży, Zimna Corona, gruba piniata, ceviche z krewetkami i krokodyle… zapraszamy na relacje Aśki z jej wyprawy do Meksyku.

Dzień 1.

Lądujemy w Cancun. Mamy ze sobą tylko bagaż podręczny, żeby szybciej opuścić port lotniczy i jechać na najbliższą wyspę Isla Mujeres. Jakież jest nasze zdziwienie jak okazuje się, że nasz oraz inny samolot, czyli pewnie jakieś 500 osób obsługuje sześciu pracowników meksykańskiej służby granicznej. Czekamy prawie dwie godziny do okienka… dostajemy pieczątkę, łapiemy taxi, bo czasu na lokalny transport Ado już nie mamy. Do portu docieramy po 20 minutach i łapiemy ostatni prom. Udało się!

Dzień 2.

meksyk-2

Isla Mujeres. Śpimy w hotelu przy Playa Norte, która okazuje się być jedną z najpiękniejszych plaż jakie kiedykolwiek widzieliśmy, a widzieliśmy już 30 krajów. Wskakujemy w kostiumy i cały dzień pływamy w ciepłej morskiej wodzie. Jest relaks!
Wieczorem idziemy na ceviche z krewetkami – to taka sałatka pomiodor+cebula+limonka+kolendra
z ugotowanymi i podawanymi na zimno krewetkami. Jedna duża porcja to danie dla nas dwojga. Dodatkowo w Meksyku zawsze przynoszą nachosy do każdego posiłku. Przynoszą je z podejrzanym bordowym sosem, który smakuje tępo. Uczymy się już po pierwszym dniu, żeby od razu prosić o sos guacamole (pasta z avocado).

meksyk-5

Piwo Sol dopełnia naszego szczęścia.

Dzień 3.

Eksploracja wyspy. Północna część wyspy to klify, a wzdłuż nich szeroki deptak. Błękitna woda, wysoka fala rozbijająca się o skały! Jest cudnie!
Machamy ręką i para amerykańców podwozi nas meleksem na koniec wsypy, tam podbijamy listę obecności w punkcie widokowym i znów na stopa wracamy do hotelu.

meksyk-20

Dzień 4.

Droga powrotna na ląd stały to znów prom, którym tym razem płyniemy w ciągu dnia. Wybieramy siedzenia na górze, na dachu. Przez całą drogę woda jest turkusowa – ależ przyjemnie! Po wyjściu
z portu, łapiemy bus na dworzec autobusowy, a tam kupujemy bilet autobusowy do Tulum. Mamy opcje 1 lub 2 klasy, decydujemy się na autobus klasy drugiej. Jeżdżą co 15-30 minut, więc zaraz już siedzimy na pokładzie. Działa klima i jest zupełnie przyzwoity. Trzy godziny później jesteśmy już
w naszym hotelu w centrum Tulum. Idealne miejsce jako baza wypadowa do zwiedzania zaplanowanych atrakcji ☺
Właścicielem hotelu, a właściwie villi z kilkoma pokojami jest argentyński architekt. Nasz prawie 40 metrowy pokój ma ogromne łóżko z baldachimem, a w łazience czekają na nas organiczne kosmetyki…

Dzień 5.

Zabieramy rowery z naszego hotelu i jedziemy do Grand Cenotu. Jesteśmy tam zaraz po 9 rano, więc w zasadzie jesteśmy sami. Nurkujemy, snorkujemy, a w jaskini podziwiamy nietoperze!
Zanim zbierze się tłum, wsiadamy na rowery i jedziemy na ruiny Tulum. Tam do późnego popołudnia włóczymy się i poznajemy historie Majów. Czekamy aż do zachodu słońca, bo podobno najładniej ruiny wyglądają o zachodzie słońca – wyglądają, potwierdzamy!
Wyskakujemy jeszcze zobaczyć jak wygląda najsłynniejsza plaża Paradiso – bajka! Szeroki pas białego piasku, lazur i palmy!
meksyk-8

 

W drodze powrotnej odkrywamy bar El Dorado. Serwują najlepsze na świecie owoce morza, podawane w taco! Będziemy już tam jedli wszystkie obiady do końca pobytu, to pewne ☺

meksyk-16

 

Dzień 6.

Przenosimy się do cabanas na plaży – czyli chatek na piaszczystej plaży Riviery Majów! Tak jak
w poprzednim hotelu mamy również baldachim, więc znów jesteśmy zachwyceni!
Dziś zostajemy na całe popołudnie na plaży w hamaku z Coroną w dłoni. Nie chce nam się absolutnie nic ☺

meksyk-11

 

meksyk-10

 

meksyk-12

 

Dzień 7.

Pożyczamy buggiego i jedziemy zobaczyć kilka punktów programu. Poznaliśmy wczoraj w Eldorado Szweda, który polecił nam wpisane na listę Unesco – Siem Kaan. To będzie punkt pierwszy do zobaczenia. Kolejne to perełki wskazane przez firmę od której wypożyczyliśmy pojazd.

meksyk-18

W Meksyku w każdym hotelu oraz w prawie każdej restauracji jest wifi, ale poza tymi miejscami nie ma w ogóle dostępu do sieci. Tak więc kiedy docieramy do Muyil nie jesteśmy w stanie trafić na drogę prowadzącą do przystani, skąd mamy odpłynąć łódką na zwiedzanie dwóch jezior oraz kanałów. Okazuje się, że to specjalny zabieg mafii turystycznej, aby ich nie pominąć, bo przecież
z czegoś trzeba żyć ☺
W końcu po kolejnej próbie znalezienia wjazdu decydujemy się zapytać w biurze turystycznym
o wskazanie drogi. Tam oczywiście próbują nam wmówić, że nie ma w przystani ani jednego skippera/kapitana, że jest szczyt sezonu i żeby kupić u nich zwiedzanie to oni zadzwonią do kapitana. Pada cena 4000 pesos, my jednak prosimy o pomoc w znalezieniu drogi, a oni niezadowoleni
w końcu odpuszczają. Docieramy na miejsce w 5 minut…w porcie jest ponad 10 kapitanów, a opłata u nich to 1200 ☺
Mały sukces i już płyniemy!

meksyk-13
Przepłynięcie przez dwa jeziora, trasa prowadząca przez szuwary oraz na koniec spływ w kapokach
w nietypowy sposób, w krystalicznie czystej słodkiej wodzie, wzdłuż mangrowców – to idealne zestawienie! Wracamy zauroczeni i chętni na więcej przygód. Dopiero po powrocie do Polski dowiadujemy się, że miejsce gdzie zażywaliśmy kąpieli jest znanym na całym świecie wpisanym na listę UNESCO rezerwatem biosfery oraz siedliskiem krokodyli ☺
W drodze powrotnej do Tulum trafiamy na Rancho Y Cenote „Angelita” jak się okazuje to najgłębsze cenoty w całej okolicy. Trafiamy to za dużo powiedziane, wpychamy się na siłę, bo nie jesteśmy
z nikim z meksykańskiej mafii turystycznej, ale właściciel nas wpuszcza na teren, bo przez siatkę zagadujemy po angielsku jakiś turystów, a on mówi tylko po hiszpańsku…

meksyk-15
Agelita ma 57,5 mera głębokości i jest najbardziej kapryśnym z cenot. Woda słona, woda słodka, przejrzystość na poł metra oraz na 10 metrów – istne combo!
Dzień w Meksyku jest krótki, tak więc już o 18.00 jesteśmy już na ulubionym sea foodzie ☺

Dzień 8.

Nie ma to jak zacząć dzień od adrenaliny! Jedziemy naszym terenowym buggym na przeprawę terenową do dżungli! Jest szybko, jest nierówno, jest mokro i jesteśmy cali w pyle, ale zabawa na miarę dwóch trzydziestosiedmiolatków ☺
Po drodze zatrzymujemy się w mało uczęszczanym Cenocie – Xunaan – Ha. Nie dość, że ten ma linę
i huśtawkę do skoków, to jesteśmy tam sami! Dookoła prawdziwa dżungla. Po południu jedziemy nad jezioro Napalitos. Po drodze zatrzymujemy się w przydrożnym barze, na klasyczne meksykańskie taco z kurczakiem.

meksyk-1

Dzień 9.

Dziś czas check out’u i powrotu do domu. Oddajemy buggiego. Niestety nie dostajemy kaucji
w całości. Zamiast oddać nam 300 dolarów firma oddaje nam równoważność 250 dolarów, ale
w peso…. Właściciel głupio się tłumaczy, ale my nie mamy siły na jego wyjaśnienia. Zdania są podzielone co z ty zrobić. Finalnie machamy ręką. Nie chcemy tracić ostatnich kilku godzin na nerwowe ruchy. Zostajemy do zachodu słońca na naszej hotelowej plaży.

ostatnie-dziubek
Na lotnisko w Cancun decydujemy się jechać taksówką. Umawiamy ją w recepcji dzień wcześniej. Jej numer boczny 105. Kierowca zjawia się na czas, a my się pakujemy. Samochód jest nowy, jest czysto
i działa klima. Kierowca zaraz po opuszczeniu Tulum pyta nas czy mamy też ochotę i odpala sobie jointa….