Fotomisja: Sri Lanka i Malediwy 2015

Fotomisja w na Sri Lance to ekscytujący 13-dniowy plener fotograficzny, który prowadził ceniony fotograf i ambasador firmy Canon Marcin Jamkowski. W wyprawie wzięła udział grupa osób, które każdego dnia miały okazję fotografować przepiękne krajobrazy, niezwykłe miejsca i niesamowitych ludzi. Pilotował Skot.

data: 24.04 - 06.05.2014

Opis wyprawy

Były piękne kolory, magiczne światło, wczesne pobudki na wschody słońca i dyskusje o fotografii do późna w nocy. A przy tym poznawanie lokalnego kolorytu, oglądanie dzikich zwierząt, walka z żywiołami, ale przede wszystkim wyśmienite okazje do fotografowania!

Pojechaliśmy w siódemkę – Sławek Chrószcz, Ola, dwóch Maćków, Antoni, pilot wyprawy Skot  oraz prowadzący warsztaty fotograficzne Marcin Jamkowski. Canon Polska wyposażył nas w zamawiany indywidualnie sprzęt fotograficzny, więc każdy mógł wypróbować jak się fotografuje swoim wymarzonym zestawem.

111976_nbigmini_01__MG_8365_MJ

Tropiki przywitały nas jak należy! Upałem, wilgocią i egzotyką. Już od wyjścia z lotniska w Colombo na Sri Lance, mimo późnego wieczoru, można było zlać się potem – temperatury dochodziły do 35 stopni, a wilgotność oscylowała wokół 90 proc. Naszym fotograficznym celem rozgrzewkowym był targ rybacki w Negombo, gdzie wszyscy sprawdzili jak im się fotografuje nowymi obiektywami i aparatami, by chwilę potem już wylądować w pierwszym celu wyprawy – sierocińcu słoni w Pinnawela.

111977_nbigmini_02_IMG_9367_OLA

Osierocone w wyniku różnych wypadków słonie, które tam trafiają, nie wracają już do swojego dzikiego środowiska naturalnego. Uczą się, że kontakt z człowiekiem nie jest złą rzeczą, oferowane przez niego pożywienie całkiem smaczne i zatracają zdolność do samodzielnej walki o przetrwanie. Do końca swoich dni zostają wśród pobratymców.

Fotografowanie tych wielkich zwierząt wymagało odwagi i taktu. Odwagi, bo te kolosy potrafią zrobić krzywdę nawet przypadkiem i taktu by ich jednak nie płoszyć, a podglądać i wyczuć decydujący moment do naciśnięcia spustu. Świetnie się to udało Aleksandrze Dziubie, która pracowała na Canonie EOS 6D, lekkiej lustrzance pełnoklatkowej wymyślonej jako aparat do podróżowania. Ola uchwyciła moment beztroskiej zabawy dwójki tych wielkich ssaków.

111978_nbigmini_03__MG_5314_MJ

Wieczorem dotarliśmy do Kandy, gdzie na moment „magic hour” trafiliśmy do Świątyni Zęba Buddy.

Według legendy opowiadanej przez miejscowych mnichów gdy zmarł Budda i jego ciało poddano kremacji, jedynie ząb ocalał z płomieni stosu pogrzebowego. Do dziś przechowywany jest w świątyni, jako jedna z najcenniejszych relikwii buddyzmu.

111979_nbigmini_04_IMG_0069_M_MACIEK

Po sąsiedzku lokalni artyści robili pokazy sztuki ludowej i tańca. Najbardziej rozgrzały nas pokazy chodzenia po rozżarzonych węglach i połykania ognia. Fotografowaliśmy je przez bitą godzinę. Z pięknym zdjęciem wyszedł wtedy z sali Maciej Matlak, który korzystając niskich szumów nawet przy bardzo słabym świetle swojego EOS-a 5D MkIII i długiego jasnego obiektywu o stałej ogniskowej, uchwycił moment, kiedy płomień pieści niemal skórę performera. Wspaniała atmosfera tej fotografii świetnie oddaje nastrój panujący podczas pokazu.

111980_nbigmini_05_MAT_1206_D_MACIEK

Nazajutrz grubo przed świtem ruszyliśmy w góry. Świt zastał nas nieopodal wjazdu do Parku Narodowego Horton Plains. Poprosiliśmy kierowcę naszego busika by zatrzymał się gdy światło słoneczne rozganiało mgły z okolicznych dolin. Na jedną z takich sytuacji zasadził się Maciej Przepiórka. Wykorzystując swój długi obiektyw ze stabilizacją obrazu (nastawiony na 123 mm) był w stanie uchwycić cuda, jakie działy się ze światłem rozpraszanym na podnoszących się mgłach. Kontury egzotycznych drzew, które uchwycił w kadrze, dają wyśmienity kontekst gdzie powstała fotografia. Można się w nie wpatrywać i ciągle odkrywać nowe szczegóły.

W samym parku wędrowaliśmy przez kilka godzin po górskich szlakach dochodząc do miejsca, które niemal symbolicznie, Lankijczycy nazwali „Końcem Świata”.

111981_nbigmini_06_MG_0391_SKOT

Skot, jak w skrócie przedstawiał się nasz pilot, czekał tam dłuższą chwilę, aż wiatr rozgoni chmury i mgły nadciągające od doliny. Ustawienie zoomu na szeroki kąt pozwoliło mu w sugestywny sposób pokazać ogrom tych gór i grozę przepaści nad jaką umiejscowiony jest ów „Koniec Świata”.

111982_nbigmini_07_IMG_0401_M_MACIEK

W innym parku, który odwiedziliśmy – Parku Yala, Maciek zasadził się ze swoim ulubionym zestawem szybkiego aparatu i długiego, stałego i jasnego obiektywu, na pszczołojady – niewielkie, kolorowe ptaki, które od czasu do czasu przysiadały na krzewach niedaleko samochodu. Jeden z nich, niespłoszony skradaniem się fotografa, pozwolił się podejść na odległość zaledwie metra! Powstała fotografia, która z pewnością mogłaby znaleźć się na łamach niejednego magazynu publikującego zdjęcia dzikiej przyrody. Co ciekawe inni fotografowie siedzący tuż obok, nie zauważyli ptaka – a był tak blisko!

Kobiety zbuieraja herbate na plantacji na Sri Lance

Kobiety zbuieraja herbate na plantacji na Sri Lance

Największą jednak atrakcją i tym, z czego Sri Lanka (dawniej Cejlon) jest najbardziej znana, stanowi herbata. Podróżując po wyspie kilkukrotnie podjeżdżaliśmy do różnych herbacianych plantacji. Dopiero w okolicach Nuwara Elija trafiliśmy jednak na wyśmienite warunki do fotografowania. Antoni Supady korzystając z poręcznego zestawu: długiego stabilizowanego zoomu i lekkiego aparatu, który dał mu swobodę w fotografowaniu, uchwycił scenę z wieloma planami pokazującą istotę procesu powstawania herbaty. Pokazał ciężką pracę Tamilek, które cały dzień zbierają listki (zawsze tylko trzy górne) z krzewów herbaty.

111985_nbigmini_10_IMG_0804_OLA

Również praca zwykłego człowieka zainteresowała – jako temat na zdjęcie – Olę. Skupiła się ona na sfotografowaniu tradycyjnych Lankijskich rybaków, którzy w okolicach Marissy łowią ryby na wędkę lub trzymając żyłkę w rękach siedząc na wbitych w dno palach. By pokazać rybaka znajdującego się daleko od brzegu, Ola użyła długiego obiektywu ze stabilizacją obrazu. Powstała nastrojowa fotografia, z sugestywnym konturem człowieka w ostatnim planie, która łatwo zapada w pamięć.

111986_nbigmini_11_8P9A2270_SLAWEK

Po tygodniu krążenia po południu Sri Lanki, jadąc na lotnisko, stanęliśmy na godzinę w dawnym portugalskim porcie Gallo. Sławek zauważył tam kilku śmiałków, którzy z murów obronnych dawnego fortu skakali do wody pomiędzy przybrzeżne skały. Mając szybki aparat o niskich szumach użył wyższej czułości by uzyskać krótki czas (1/4000) i uchwycić skoczka w niesłychanie dynamicznej (i nieco abstrakcyjnej) pozie. Świetnie wykorzystał sprzęt i nacisnął spust migawki w przysłowiowym „decydującym momencie”.

111987_nbigmini_12_IMG_4024_ANTONI

Gdy po krótkim locie dotarliśmy na Malediwy, archipelag przywitał nas idylliczną scenerią. Śnieżnobiałe plaże, domki na palach zawieszone nad lazurową wodą… Łatwo się rozmarzyć! Z próby pokazania tej rajskiej dość atmosfery z tarczą wrócił Antoni. Do zrobienia zdjęcia na wysepce całkowicie zajętej przez hotel, użył obiektywu typu „rybie oko”. Dzięki temu tym bardzo szerokokątnym „szkłem” pomysłowo pokazał bardzo długi pomost, prowadzący w głąb oceanu, na którego końcu stanęło kilka domków. Z typowym dla rybiego oka zniekształceniem przestrzeni łatwo można sobie poradzić w jednym z programów do obróbki zdjęć (np. Canon Digital Photo Professional lub Adobe Photoshop Lightroom). Powstała fotografia symboliczna pokazująca łączność na Malediwach człowieka z naturą.111988_nbigmini_13_MAT_1285_D_MACIEK

Malediwy to nie tylko leniwe klimaty wczasowe! Maciek podjął wyzwanie i pokazał na czym polega jeden z najbardziej dynamicznych sportów uprawianych na wyspach – kitesurfing. Korzystając z opcji zdjęć seryjnych (w tym Canonie do 12 klatek na sekundę) chętnie wykorzystywanej przez fotografów sportowych, Maciek uchwycił świetnie ruch kitesurfera w momencie gdy ciągnięty przez latawiec na falach wyskakiwał z wody.

111991_nbigmini_15__MG_4036_MJ

Aby nie ślizgać się w naszych warsztatach tylko po powierzchni, lecz docierać do głębi, ruszyliśmy na podbój „Wielkiego Błękitu” na Malediwach. W ekipie mieliśmy dwóch doświadczonych nurków, lecz również i pozostała piątka uczestników warsztatów zdecydowała się zejść pod wodę po czujnym okiem instruktora (na zdjęciu) w ramach programu dla początkujących „discover scuba”.

111990_nbigmini_14__MG_3926_MJ

Prawie dwa tygodnie spędzone na Fotomisji i warsztatach foto minęły jak z (palmowego) bicza strzelił. Wszyscy wróciliśmy z pięknymi wspomnieniami o orientalnych wyspach, dobrej zabawie i z tysiącami zdjęć!

 

Dziękujemy Canon Polska za wypożyczenie sprzętu dla uczestników ekspedycji oraz Relaksmisji za perfekcyjne przygotowanie wyjazdu.

Marcin Jamkowski
Autor jest uczestnikiem programu Canon Explorers

Zdjęcia z wyprawy